Get Adobe Flash player

nasz patron

„ Pamiętajmy, że przyroda to bardzo skomplikowana machina.Tak, jak z zegarka nie możemy usuwać kółek lub osi,  tak też w przyrodzie skazywanie na zagładę pewnych zwierząt srodze może się pomścić. Obyśmy prawdę tę poznali, póki nie będzie za późno.”

Jan Bogumił Sokołowski

 

JAN BOGUMIŁ SOKOŁOWSKI

 

Urodził się 24 maja 1899 roku w Dakowach Mokrych k. Buku. Piękno okolic sprawiło, że Jan od najmłodszych lat wykazywał żywe zainteresowanie przyrodą. Swoją pasję przypłacił dotkliwym pokąsaniem przez pszczoły, gdy zaciekawiony podglądał ich życie, oraz nieomal utonięciem podczas obserwacji zachowań ryb. Wnioski, jakie już wówczas wysnuł, okazały się na tyle trafne i wnikliwe, że wykorzystał je w swych późniejszych pracach i publikacjach.
Pierwsze lata edukacji Jana to prywatne lekcje w domu, później w wojnowickiej szkole. Pełen rezygnacji uczył się z niemieckiego elementarza czytanek, pisanych – jak to sam określił „kolczastym pismem”, czyli gotykiem - Wielkopolska  była przecież objęta granicami zaboru pruskiego, więc zarówno podczas lekcji, jak i przerw należało posługiwać się wyłącznie językiem niemieckim. Szczerze nie znosząc szkoły, przyszły ornitolog z większym zapałem oddawał się poszukiwaniom ptasich gniazd, niż nauce.
Będąc małym chłopcem często wyruszał ze swoim ojcem na polowania – i jakkolwiek dumny był z jego celnego oka, w głębi duszy odczuwał ogromny żal na widok martwego, pięknie ubarwionego ptactwa. To wówczas zrodziły się w nim marzenia, by móc przyglądać się żywym ptakom w ich naturalnym środowisku.
W wieku 5 lat objawił się u chłopca talent malarski. Był on niemałym zaskoczeniem również dla rodziców. Ojciec proszony o narysowanie zwierzątka szkicował szaraczka, a gdy w końcu znudzony malec uznał że ma mu narysować coś innego, bo to takie łatwe, rodzic odparł: „Skoro łatwe – maluj sobie sam.” Jego zdumionym oczom ukazały się sylwetki wróbla, gołębia, kuropatwy, bażanta, sarny i lisa, których wykonanie niezbicie dowodziło nieprzeciętnych zdolności dziecka. Zachwytowi towarzyszyło zaniepokojenie – czyżby Jan odziedziczył zdolności po stryju, Zygmuncie Sokołowskim, uczniu Matejki, zmarłym wkrótce po ukończeniu nauki? Faktem jest, że odtąd szkicownik i ołówki, a potem ukochane akwarele będą stale towarzyszyć przyrodniczym wędrówkom Jana Sokołowskiego.
Jako dziesięcioletni chłopiec rozpoczął naukę w Gimnazjum Matematyczno – Przyrodniczym Gotthilfa Bergera w Poznaniu. Poznał tu doskonale język niemiecki, francuski i angielski, dzięki czemu bez trudu mógł rozczytywać się w przyrodniczych publikacjach obcojęzycznych. Swe zainteresowania w dalszym ciągu kierował oczywiście ku naukom przyrodniczym i rysunkowi. W tych dziedzinach uchodził w szkole za prymusa.
Każdorazowy powrót z domu na poznańską stancję traktował jako przymus, gdyż tutaj nie mógł obcować z przyrodą. W szkole wszystkie wypracowania poświęcał zwyczajom ptactwa, na geografii interesował się szczególnie tymi krajami, przez które wędrowały ptaki przelotne, na zajęciach praktycznych zbudował pierwszą skrzynkę lęgową. By zainteresować kolegów przyrodą, skonstruował „zegar ” przylotu ptaków oraz ich odlotów.
W wieku 14 lat Jan Bogumił Sokołowski napisał swoją pierwszą książkę pt. „Nasze ptaki” i opatrzył ją własnoręcznie wykonanymi rysunkami. Drukarnia św. Wojciecha – zważywszy na wiek autora, uznała dzieło za niedopracowane, ale by nie zniechęcać chłopca, obiecała mu wydanie książki w późniejszym czasie. Obietnicę spełniła 23 lata później.
Piętnastoletni Jan podupadł na zdrowiu. Nie było mowy o kontynuowaniu nauki w szkole, więc chłopiec spędził wiosnę w domu a lato i jesień w Tatrach. Był to najlepszy okres w życiu młodego przyrodnika, pełen pieszych, górskich wędrówek śladami ptasich gniazd, obserwacji cietrzewi, głuszców i świstaków oraz czytania literatury. Do szkoły wrócił dopiero pod koniec roku.  
W wieku 18 lat stanęła przed nim groźba wcielenia do armii pruskiej, więc we wrześniu 1917 roku, na półtora roku przed maturą, opuścił szkołę. Udał się do Monachium, gdzie pobierał naukę malarstwa, po powrocie zaś został uczniem Szkoły Sztuk Zdobniczych, doskonaląc talent pod okiem wybitnych poznańskich artystów. Ten trzyletni okres ugruntował w młodzieńcu drugą obok ptaków, życiową pasję.
27 grudnia 1918 r. wybuchło powstanie wielkopolskie. Sokołowski jako powstaniec brał udział w walkach Kompanii Pniewskiej, walczył w bitwie o Kwilicz i zdobycie Ławicy.
Po odzyskaniu niepodległości Jan zapisał się na Studium Biologii Wydziału Filozoficznego na  świeżo utworzonym Uniwersytecie Poznańskim. Ponieważ nie miał egzaminu maturalnego, w ciągu zimy samodzielnie nadrobił trzyletnią przerwę w nauce, przygotował się do egzaminu dojrzałości i w 1921 r. zdał go z dziewięciu przedmiotów (!)
W trakcie studiów Jan dał się szybko poznać jak student wybitnie zdolny. Od tej pory jego kariera nabrała szybkiego tempa. Już na trzecim roku został asystentem w Zakładzie Anatomii i Biologii poznańskiej uczelni. W roku 1925 zdał egzamin i uzyskał kwalifikacje nauczyciela w szkołach średnich w zakresie przedmiotów przyrodniczych, rok później, mając 27 lat, uzyskał tytuł doktora w zakresie zoologii. Jego pracę doktorską okrzyknięto wybitną i przewyższającą wszystkie dotychczasowe, poświęcone owadom prostoskrzydłym.
W roku 1927 Jan Bogumił Sokołowski ożenił się z Marią Ozdowską, mieszkanką Miłosławia, którą poznał w jakże często odwiedzanej księgarni, w której pracowała. Odtąd często gościł w naszych stronach, gdyż siostry Marii wyszły za mąż za leśników i rodzinne wizyty były okazją do wspólnych, przyrodniczych badań. W Czeszewie nadleśnictwo obejmował wówczas szwagier przyrodnika – Stanisław Borczyński. Oni to wraz z prof. Wodziczką – jednym z najwybitniejszych botaników, stali się pionierami utworzenia rezerwatu w Czeszewie, choć nie było to łatwe zadanie wobec uprzemysławiania tego terenu, z którego pozyskiwano drewno dębowe dla przemysłu lotniczego. Tutaj też prowadził swoje obserwacje, poświęcając im kilka swoich prac. W 1936 r. w „Ochronie Przyrody” artykułem pt. „Zagrożone lasy w Czeszewie” bronił naszych urokliwych drzewostanów, kojarzących  mu się ze scenerią „Snu nocy letniej”, przed planowanym wycięciem w celu przeprowadzenia tam linii wałów przeciwpowodziowych. W 1946 r. napisał artykuł pt. „ Ptaki charakterystyczne dla rezerwatu w Czeszewie”. Dzięki niemu wiedza o bogactwie przyrodniczym i dziewiczym charakterze tutejszej przyrody była znana w szerszych kręgach naukowych. Jego artykuły o tychże lasach ukazywały się nawet w prasie obcojęzycznej.
W roku 1927 otrzymał stypendium na wyjazd do słynnej stacji ornitologicznej w Niemczech. Po powrocie przyjął propozycję pracy w Korpusie Kadetów w Rawiczu. Wkrótce jego mieszkanie zaroiło się od kalekich i znalezionych zwierząt, znoszonych przez sąsiadów: gołębi, bażantów, wiewiórek, prócz tychże rekonwalescentów miał też świnkę morską, 2 akwaria i psa. W tym samym roku opatentował swą skrzynkę lęgową dla ptaków, której projekt opracował na zajęciach technicznych jeszcze w latach szkolnych. Odtąd budki te będą masowo produkowane przez więźniów z Rawicza.
Osoba Sokołowskiego stawała się znana dzięki akcjom propagującym powszechną ochronę przyrody, publikacjom, akcjom rozwieszania skrzynek. Wydawnictwa coraz częściej składały zamówienia na kolejne prace z zakresu ochrony ptaków. Przez lata pracy w Korpusie wykładał także na Uniwersytecie Poznańskim i współpracował z Adamem Wodziczką.
Od 1931 r. profesor działał w Państwowej Radzie Ochrony Przyrody, był członkiem Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Przyrody. W roku 1936 habilitował się jako docent ornitologii. W tym też roku Adam Wodziczko poparł prośbę Jana o przeniesienie go do pracy w Poznaniu, mając na uwadze, iż był już wtedy jedynym specjalistą w dziedzinie ochrony ptaków i Poznań mógł na jego pracy wiele skorzystać. Do II wojny światowej nauczał w Państwowym Pedagogium w Poznaniu. Pisał, publikował kolejne prace, zamieszczał artykuły w „Kółku Przyrodniczym”, „Ochronie Przyrody”, redagował „Młodego Przyrodnika”.
W roku 1938 Jan Sokołowski został prezesem LOP w Poznaniu. W tym czasie w rozgłośni Polskiego Radia wygłaszał kapitalne monologi w gwarze poznańskiej, bawiąc słuchaczy humorystycznymi opowieściami.
W grudniu 1939 r. rodzina Sokołowskich została wywieziona na Kielecczyznę. Mroźna zima, pociąg bez okien – ta trzydniowa podróż z małymi dziećmi była okropnym przeżyciem. Po latach wspominał, jak ganił się za swój pierwszy zakup, którego tu dokonał – szkicownik, pudło farb i trzy pędzle, których nabycie wydawałoby się absurdalne wobec toczącej się wojny, frontu, braku jedzenia i mieszkania. Rodzina osiadła w Zagnańsku – Jan zatrudnił się w Zarządzie Kolejek Leśnych.
W czasie wojny Sokołowski zaangażował się w działalność AK. Na polecenie ruchu oporu zorganizował tajne kursy nauczania dla młodzieży. Było to bardzo niebezpieczne i wymagało wielkiej odwagi. Spotykał się z grupami młodzieży w wyznaczonych miejscach, by nie wzbudzać podejrzeń. W latach 1940 – 1945 nauczał w swoim mieszkaniu dwanaścioro dzieci, wykładając język polski, francuski, matematykę, geografię i przyrodę. Gimnazjalistów nauczał też biologii i fizyki.
Po wojnie powrócił do Poznania, do pracy na uniwersytecie i w pedagogium. W roku 1948 uzyskał nominację na profesora nadzwyczajnego i objął Katedrę Zoologii i Entomologii Wydziału Rolniczo – Leśnego. W latach 1951 – 1952 był prodziekanem Wydziału Leśnego oraz dziekanem Wydziału Zootechnicznego w Poznaniu. Rok 1955 przyniósł mu uwieńczenie dorobku tytułem profesora zwyczajnego.
Profesor działał w:
•Zarządzie Głównym LOP;
•Państwowej Radzie Ochrony Przyrody;
•Wojewódzkim Komitecie Ochrony Przyrody ( przewodniczący);
•Sekcji Polskiej Międzynarodowego Komitetu Ochrony Ptaków ( przewodniczący);
•Sekcji Ornitologicznej Oddziału Poznańskiego Polskiego Towarzystwa Zoologicznego ( przewodniczący);
•Radzie Naukowej Wielkopolskiego Parku Narodowego;
•Radzie Naukowej Wielkopolskiego Parku Zoologicznego;
•czasopismach: „Ochrona przyrody”, „Przyroda Polski Zachodniej”, wielu instytucjach i towarzystwach naukowych, trzykrotnie uznany został członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Zoologicznego, LOP i Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. M. Kopernika.
Profesor bez reszty był oddanym nauce i pracy, posiadał ogromną wiedzę i co więcej, umiejętność jej przekazywania. Za jego czasów Katedra Zoologii tętniła życiem, prowadzono liczne badania ornitologiczne, profesor kierował też młodą kadrą.
Był lubiany przez młodzież, podczas jego wykładów sale pękały w szwach, gdyż przychodzili go posłuchać również studenci innych kierunków. Gdy wykładał, panowała idealna cisza, a profesor rysował na tablicy wizerunki owadów, zwierząt i oczywiście ptaków, ubarwiając zajęcia naśladowaniem wydawanych przez nie odgłosów. Postrzegany był – zarówno przez profesorów, jak i swoich studentów, jako człowiek niezwykle sumienny, wielki miłośnik przyrody, w której świecie nie tylko żył, ale też umiał pasją do niej zarażać innych. Życzliwy, pogodny i obdarzony dużym poczuciem humoru, człowiek wielki a przy tym skromny, uczony stroniący od rozgłosu i odznaczeń. Wspaniały pedagog i doskonały psycholog.
W roku 1966 za wybitne zasługi dydaktyczne i popularyzatorskie profesor został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotymi Odznakami Honorowymi LOP i Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. M. Kopernika.
W 1969 r. prof. Sokołowski przeszedł na emeryturę, odtąd przebywał w swoim poznańskim mieszkaniu wraz z setkami ptaków, gdzie do końca życia obserwował swoich skrzydlatych braci i malował akwarele – mimo utraty wzroku w jednym oku. Zmarł 7 kwietnia 1982 r., pochowany został na cmentarzu św. Jana Vianneya przy ul. Lutyckiej w Poznaniu.. Wkrótce po jego śmierci jedną z poznańskich ulic nazwano jego imieniem.
 
Spuściznę profesora stanowi ponad 200 pozycji – w tym 35 rozpraw i ponad 20 książek, do tego referaty, artykuły, wszystko własnoręcznie ilustrowane szkicami. Język jego prac jest zrozumiały nie tylko dla naukowców, ale też wszystkich miłośników przyrody – również dzieci, z myślą o których napisał wiele swoich książek i artykułów. Mimo upływu lat jego dorobek jest nadal doskonała skarbnicą wiedzy dla ornitologów i miłośników przyrody.
Przez całe życie towarzyszyło mu malarstwo w jego ulubionej formie – akwareli. Poznaniacy często spotykali go w ZOO, pochylonego nad szkicownikiem. Owocem pracy stała się znakomita książka pt. „Zwierzęta z mojego szkicownika”.
Profesor czynnie zajmował się fotografią – pierwszy aparat fotograficzny zmontował samodzielnie. Jego zbiory są bardzo bogate: krajobrazy, zwierzęta i zdjęcia rodzinne. Kilkakrotnie zdobywał nagrody w konkursach fotograficznych. Zdjęciami opatrzył książkę pt. „W Wielkopolskim Parku Narodowym”, w której stał się mistrzowskim przewodnikiem po tym tajemniczym zakątku.
Po profesorze zachowało się kilka tysięcy szkiców i akwarel, niektóre znajdują się za granicą – w Holandii i Australii. Prezentowane bywały podczas wystaw w całej Polsce, stała ekspozycja jego prac mieści się w Uzarzewie.
 
Zgłębiając życiorys profesora Sokołowskiego nie mieliśmy wątpliwości, że człowiek naukowo i emocjonalnie związany z naszą miejscowością, przyrodnik i ornitolog prowadzący tu prace badawcze, utrwalający piękno naszej przyrody w szkicach, pracach malarskich i literackich, patriota z lat powstania wielkopolskiego i II wojny światowej doskonale komponuje się z ideałem wychowawczym naszej szkoły i zyska uznanie społeczności.
Dorobek naukowy, twórczość i postawę tak znamienitej postaci bez trudu wykorzystujemy i propagujemy w wielu formach, dzięki czemu życie szkoły przenika duch patrona. Przemierzając ścieżki edukacyjne Żerkowsko – Czeszewskiego Parku Krajobrazowego tak naprawdę podążamy ścieżkami, którymi i on chadzał. Poznajemy miejsca, które bez jego inicjatywy nie miałyby szansy szczycić się dziś uznaniem przyrodników.
W budynku dawnego Nadleśnictwa, w którym obecnie mieści się Ośrodek Edukacji Leśnej oglądamy instalację prezentującą system zastawek rzecznych na terenie parku i widzimy tereny, które ocalały dzięki jego zaangażowaniu w utworzenie rezerwatu w Czeszewie.
Mury naszej szkoły odwiedzają ornitolodzy, leśnicy, rodzina i przyjaciele patrona. Wizyty i prace badawcze prowadzone w Żerkowsko – Czeszewskim Parku Krajobrazowym są ku temu okazją. Niektórzy z nich kierowani ogromną sympatią dla swego dawnego wykładowcy pragną odwiedzić szkołę, która nosi jego imię.
Dzięki patronowi Janowi B. Sokołowskiemu ukierunkowane, ale i spontaniczne działania na łonie przyrody nabierają szczególnego znaczenia nie tylko w wychowaniu ekologicznym i przyrodniczym. Uczniowie poznając piękno fauny i flory uczą się szacunku do otaczającego świata. W czasie różnorodnych zajęć w terenie kształtują odpowiedzialny stosunek do środowiska i w większym stopniu rozumieją potrzebę jego ochrony.
Profesor Sokołowski to najwybitniejszy polski ornitolog. Szkoła w Czeszewie jest jedyną szkołą jego imienia. Propagując idee przyrodnika upowszechniamy wiedzę o nim nie tylko wśród lokalnej społeczności, ale wszędzie tam, gdzie nasi uczniowie godnie reprezentują swą szkołę. Wierzymy, że rozumieją oni jego wielkość, a zarazem widzą, że systematyczną pracą i rozwijaniem uzdolnień można osiągnąć tak wiele.
            Patron takiego formatu stanowi wyzwanie także dla nauczycieli – każdy z nas bowiem powinien starać się zbliżyć do ideału, który zaszczepiamy dzieciom. Profesor zaś wskazuje drogę, która stoi otworem dla każdego z nas.
Danuta Hałas – Głowala
 
 
 
 

 

Logowanie

Kalendarz

S M T W T F S
 
 
 
 
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
 

Licznik odwiedzin

Darmowy licznik odwiedzin
Imieniny obchodzą:
Arkadiusz, Stanisław, Walentyn